środa, października 20

Duchy Tamriel: Więdnąca Lilia

    Wysoki Khajiit o podpalanym futrze wszedł osowiale do małego, barwnego pomieszczenia, całego przyozdobionego zdobyczami z różnych zakątków Tamriel. Nie wyglądał na zrozpaczonego, nawet nie na przygnębionego, w ogóle nie wyglądał. Tak jakby ktoś starł z niego wszelkie zewnętrzne oznaki posiadania jakichkolwiek emocji. Wolnym krokiem podszedł do stołu. Do małego wazonu z symbolem złotego półksiężyca włożył śnieżnobiałą lilię. Bez pośpiechu odpinał guziki koszuli, jeden po drugim, uporczywie wpatrując się w więdnący kwiat. Prychnął tak jakby drwił z rośliny. Z położenia w jakim się znalazła, z losu jaki ją spotkał, z tego że umiera i nie ma najmniejszej możliwości by cokolwiek z tym zrobić.

czwartek, stycznia 14

Scenariusz

A gdybym powiedziała Ci, że nie napiszę już więcej listów?
A gdybym powiedziała Ci, że już mnie nie ma?
Czy przejąłbyś się moim zniknięciem?
Przejąłbyś się tak zwyczajnie? Po ludzku?
A może obeszłoby cię to dotykiem wiatru?

środa, stycznia 6

Red Diamond: Kwiat i Lód

    [...] Zniecierpliwiony Yarvin odprowadził gości wzrokiem. Gdy ci zniknęli za drzwiami pośpiesznie podszedł do Elune, która stała oparta o stary, drewniany stół, przeżarty gdzieniegdzie przez korniki i inne żyjątka. Jej spojrzenie było utkwione w ziemi, ręce splecione na piersi, a dłonie kurczowo zaciśnięte na ramionach. Mężczyzna pomimo świeżych ran i licznych bandaży oplatających jego tułów, chwycił dziewczynę w pasie i bez ostrzeżenia posadził na zagraconym stole. Rudowłosa, aż pisnęła z zaskoczenia.

poniedziałek, stycznia 4

Duchy Tamriel: Popiół i łzy

   Drobinki wulkanicznego pyłu opadały leniwie na ziemię, wczepiając się w ubrania, włosy, pożółkłe źdźbła przesuszonych traw. Tego dnia niebo było pokryte poszarzałymi smukłymi obłokami, sprawiającymi wrażenie jakby to zeń spadał ten popielny śnieg. Nie był to jednak niecodzienny widok dla mieszkańców Vvardenfell, a w szczególności dla tych znajdujących się bliżej wulkanu. Byli przyzwyczajeni. W końcu, nie bez powodu, w przyszłości, mieli ich zacznąć nazywać Ashlanderami.

● ● ●

Duchy Tamriel: Wstęp

     Akademia Bardów, miejsce zrzeszające tych którzy pragną wstąpić na drogę pieśni i poezji. To właśnie tu od pewnego czasu zaczęły ściągać zastępy, zarówno dzieci jak i dorosłych, mieszkańców miasta jak i okolic. Wszyscy chętni by posłuchać barwnych opowieści tajemniczej nieznajomej i choć na chwilę oderwać swe myśli od codziennych trosk.

Kawa & Pióra: Kartka z pamiętnika: Najlepszy dzień w moim życiu!

 [ tw // śmierć]

 

 

Kartka z pamiętnika: Najlepszy dzień w moim życiu!

  Czekała na niego w jednej z okolicznych kawiarni - wyjątkowej w swoim rodzaju, gdyż były w niej stworzenia tak bliskie jej sercu i duszy. Niewysoka dziewczyna o barwnym wnętrzu, skrytym w czarnej powłoce swych ubrań. Mam nadzieję, że spodoba się Krystianowi - pomyślała ratując długą czerwona różę przed kolejnym atakiem krwiożerczych puchatych bestii. Co chwilę niecierpliwie spoglądała to na drzwi to na ekran telefonu, za każdym razem karcąc się w myślach za swój brak cierpliwości.
     Różni ludzie przewijali się przez lokal, drzwi na przemian otwierały się i zamykały jednak wciąż nie pojawiła się w nich odpowiednia osoba. Pokusa wysłania kolejnej wiadomości zakończonej znakiem zapytania, walczyła zażarcie z wewnętrzną potrzebą zachowania chociażby pozorów ogłady. Minęło jeszcze trochę czasu, a drzwi otworzyły się po raz kolejny. Do pomieszczenia wślizgnął się wysoki chłopak spowity czernią; na szyi kołysał się wilczy medalion. Zniecierpliwiona dziewczyna wstała niepewnie, jednak gdy przyjaciel zbliżył się do niej, bez wahania rzuciła mu się na szyje, stając na samych czubkach palców. Dopiero po chwili pozwoliła mu odetchnąć i zdjąć kurtkę.
     Dzwoneczki uderzyły o siebie, ściągając uwagę rudego kota. Oboje rozsiedli się wygodnie na siedzeniach upstrzonych od białej sierści królowej.
     - Witaj Bracie.
Ponownie wpadli sobie w ramiona, tym razem na trochę dłużej.
     - Dobrze cię widzieć Siostro - odpowiedział.

Kawa & Pióra: Zdechły Kot

[ tw // śmierć]

.

.

.

.

.

Zdechły Kot