[...] Zniecierpliwiony Yarvin odprowadził gości wzrokiem. Gdy ci zniknęli za drzwiami pośpiesznie podszedł do Elune, która stała oparta o stary, drewniany stół, przeżarty gdzieniegdzie przez korniki i inne żyjątka. Jej spojrzenie było utkwione w ziemi, ręce splecione na piersi, a dłonie kurczowo zaciśnięte na ramionach. Mężczyzna pomimo świeżych ran i licznych bandaży oplatających jego tułów, chwycił dziewczynę w pasie i bez ostrzeżenia posadził na zagraconym stole. Rudowłosa, aż pisnęła z zaskoczenia.
Nord oparł się oburącz. Jego dłonie spoczęły tuż obok ud dziewczyny. Spojrzał w wielkie elfie oczy przypominające swą barwą pierwsze wiosenne pąki. A może drogocenny jadeit, szmaragdy czy jakiekolwiek inne kamienie szlachetne balansujące kolorem na krawędziach zieleni. Wzrok Yarvina zjechał niżej, prosto na usta, czerwieniące się pod zgrabnym, lekko zadartym noskiem. Patrząc przez chwilę spostrzegł sporadycznie trzęsącą się wąską bródkę. Znów spojrzał jej w oczy, które próbowała zatrzymać w jakimś bezpiecznym miejscu, byle nie na nim. Niczym nie przypomina tamtej Elune - pomyślał. Tamta Elune. Ta, która pełniła nocne warty przy jego celi; ta która ruszyła za nim w pogoń; ta która uratowała go, tylko po to by osobiście zaprowadzić go na pewną śmierć. Teraz? Teraz zachowywała się jak pojedynczy listek targany przez silne podmuchy wiatru. Wojownik ujął delikatnie jej brodę między kciuk, a palec wskazujący i trzymał w taki sposób by ta patrzyła mu prosto w oczy. Nie powiedział nic. Ani słowa. Nie musiał. Popatrzył na nią tym swoim przenikliwym spojrzeniem piwnych oczu. Wyglądał na lekko poddenerwowanego. Elune widząc go takiego, ciężko przełknęła ślinę i westchnęła cicho. Mężczyzna złagodniał. Powoli ich rozedrgane oddechy zaczęły zbliżać się do siebie, splatać się, stawać się jednym. Elfka w końcu poczuła jak szorstki trzydniowy zarost wbija się w jej policzek.
Yarvin wpierw delikatnie musnął wargi ukochanej, jakby nie do końca pewny czy ma na to jej przyzwolenie. Elune wstrzymała oddech. Dopiero po chwili dała mu nieśmiałą odpowiedź. Nord uśmiechnął się pod nosem i mocniej na nią naparł. Chwycił jej twarz w dłonie i powoli całował. Zakłopotana elfka kompletnie nie wiedziała co ma począć z rękoma, jednak po chwili szamotania się, po prostu zarzuciła mu je na szyje.
- Elune... - mruknął, gdy w końcu oderwał od niej usta. To wszystko co powiedział, ale to w tym właśnie słowie było zawarte wszystko co najważniejsze. Tyle innych słów, które mógłby równie dobrze wypowiedzieć swoim niskim i głębokim głosem, nie oddałoby tego w jaki sposób wypowiadał jej imię. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego szczerze tylko po to by po chwili jej oczy zaszkliły się, a w kącikach pojawiły się wielkie, mieniące się łzy.
- No już - wyszeptał Yarvin rozczulonym głosem i otarł kciukami gromadzące się lśniące perełki.
- Ale, ale...
- Hej? Hej. Spójrz na mnie. Jestem tu, wciąż tu jestem. Żyję. Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.
Mówił cicho i spokojnie, coraz bardziej zbliżając usta do jej szyi. Całował, delikatnie i powoli, przykładając szczególną uwagę do każdego muśnięcia, tak jakby było ono sprawą życia i śmierci. Z satysfakcją obserwował jak dziewczyna zaczyna szybciej oddychać, pomrukiwać, jak zaczyna wyginać się niczym łodyga młodego drzewa kładziona przez wiatr. Obserwował jak powoli mięknie, rozpływa się w jego ramionach.
Gdy Elune już prawie leżała na zagraconym stole, Yarvin chwycił ją mocno, wczepił w nią palce, przycisnął do siebie i poderwał ze stołu.
- Co ty robisz? Oszalałeś?! - pisnęła ponownie elfka. - Jesteś ranny!
- Tym bardziej się nie wierć - skarcił ją kierując się w stronę łóżka, które wyglądało jakby było splecione z setek małych i dużych korzeni drzewa. Ostrożnie oparł kolano na krawędzi łóżka i ułożył ukochaną pośród fal błękitnego materiału, po czym zasypał ją deszczem gorących pocałunków, którym ta nie potrafiła się oprzeć. Jego zwinne złodziejskie palce zsunęły się po rozgrzanej szyi by niepostrzeżenie poluzować sznurowania lnianej koszuli. Jednocześnie, cały czas schodził z pocałunkami w głąb dekoltu.
- Yarvin, ja nigdy nie... - oznajmiła Elune, posyłając Nordowi wymowne spojrzenie. Nie odpowiedział, nie przerwał chociażby na chwilę. Najwyraźniej nie miało to dla niego znaczenia. Zatrzymał się przy jej spodniach. Szybkim i stanowczym ruchem odpiął prostą, stalową klamrę pasa. Kontynuując pieszczoty, wyczuł pod palcami coś nierównego, coś co zaburzało nieskazitelną taflę aksamitnej skóry elfki. Zmarszczył brwi, ale to jedyne na co sobie pozwolił. Dobrze wiedział, kto sprezentował dziewczynie taką pamiątkę.
Gdy mężczyzna znalazł się już na krawędzi łoża, postawił bose stopy na podłodze i wstał. Trzymając w ręku spodnie Elune, uśmiechnął się do niej zadziornie i rzucił niepotrzebną już część garderoby na podłogę. Nie przestając wpatrywać się w pytające oczy elfki, chwycił ją za kostki i jednym pociągnięciem przyciągnął na krawędź łóżka. Klęknął z trudem przed nią. Bądź co bądź bandaże wcale nie ułatwiały mu roboty.
- Co robisz? - zapytała zdziwiona i zaciekawiona Bosmerka, opierając się na łokciach by podejrzeć co się dzieje. Przyjemny dreszcz wzdrygnął jej ciałem i równie szybko wygiął ją z powrotem na łóżko. Mężczyzna czuł jak z każdym jego ruchem, zielonooka wije się i drży coraz bardziej. Zauważył, że zaciska palce u stóp i dłonie na pościeli. Przez chwilę zastanawiał się nawet kiedy powinien przestać, jednak widok wręcz trzęsącej się od jego pieszczot Elune, był zbyt przyjemny dla niego samego.
Oddech rudowłosej rwał się już w spazmach. Yarvin z dumą wymalowaną na twarzy, wspiął się z powrotem na łóżko i zawisł nad dziewczyną, wlepiając w nią spojrzenie. Wypowiadał jej imię cicho i ciepło, aż do momentu kiedy ponownie otworzyła mocno zaciśnięte oczy. Na pytanie o jej samopoczucie tylko uniosła brwi i pokiwała aprobująco głową. Taka odpowiedź mu wystarczyła. Wsunął dłoń pod jej plecy i jednym szybkim ruchem przerzucił ją wyżej, na środek błękitnego oceanu. Tym razem to Elune sama poderwała się do pocałunku, co trochę zaskoczyło Yarvina. Odwzajemniając się elfce, wsunął kciuk za pasek i nieznacznie zsunął spodnie ujawniając tym samym starą bliznę, jeszcze z początków jego niechlubnej kariery. Bez zawahania podciągnął nogi elfki do góry i zarzucił je sobie na ramiona. Dziewczyna wstrzymała oddech kiedy poczuła dotyk czegoś gorącego i delikatnego w miejscu, w którym nigdy wcześniej tego nie czuła. Spięła się.
- Wszystko w porządku? - zapytał z troską w głosie, po czym pocałował Elune w policzek.
- Tak, ja tylko... znaczy ja...
- Nie bój się, rozluźnij, no już. Spójrz na mnie - mówił uspokajająco gładząc końcówkę jej spiczastego ucha - Powiedz mi kiedy będziesz gotowa.
Po tych słowach Yarvin zaczął delikatnie skubać jej dolną wargę, gładzić, głaskać, dotykać, pieścić. Wszystko by ją uspokoić, wszystko by czuła się przy nim bezpieczna. Co bardzo szybko przyniosło skutek. Elune mruknęła, spojrzała na niego i skinęła głową.
- Jesteś pewna? - zapytał Nord, mocniej przyciskając do niej swoje lędźwia. Dziewczyna mimo wszystko skrzywiła się, ale nie pisnęła ani słowem. Yarvin dostrzegł, że coś jest nie tak. Wycofał się, odczekał chwilę i ponownie spróbował się wsunąć najdelikatniej jak tylko pozwalały mu obolałe mięśnie. Grymas wciąż nie znikał. Nie chciał zrobić jej krzywdy. Zdjął jej nogi ze swoich ramion i zarzucił je sobie na plecy. Zniżył się i ponownie zaczął zasypywać elfkę pocałunkami, dając jej tym samym szanse na uspokojenie się i zrelaksowanie.
Przy kolejnej próbie niezadowolenie zniknęło z twarzy dziewczyny. Jego miejsce zajęło wpierw zdziwienie i zaskoczenie, a potem zadowolenie i dziwna do tej pory nieznana przyjemność. Z ust zielonookiej dobyło się ciche i słodkie westchnienie, które dreszczem przebiegło Yarvinowi po plecach. Mężczyzna był delikatny, kołysał się miarowo, uważnie śledząc reakcje ukochanej. Jednocześnie zachwycał się coraz to mocniej wbijanymi w jego przedramię paznokciami. Spojrzał na nią. Miała delikatnie rozchylone usta, uniesione brwi i zmrużone oczy. Nie patrzyła na niego. Była zbyt zajęta obserwowaniem wszystkiego co się właśnie działo. Oswajała się z nową, niezwykle przyjemną sytuacją.
- Elune - westchnął z trudem Yarvin, chcąc zwrócić jej uwagę.
Spojrzała na niego. W jej skrzących się oczach zobaczył teraz wszystko, również to czego do tej pory nie widział. Uśmiechnął się i pocałował ją, nieprzerwanie patrząc w wielkie elfie oczy. Jeszcze mocniej wczepiła palce. Nord czuł jak dziewczyna zaczyna się na nim zaciskać, prężyć się i spinać. Czuł jak oboje tracą nad sobą kontrolę. Zarówno on jak i ona [...].
Yarvin wpierw delikatnie musnął wargi ukochanej, jakby nie do końca pewny czy ma na to jej przyzwolenie. Elune wstrzymała oddech. Dopiero po chwili dała mu nieśmiałą odpowiedź. Nord uśmiechnął się pod nosem i mocniej na nią naparł. Chwycił jej twarz w dłonie i powoli całował. Zakłopotana elfka kompletnie nie wiedziała co ma począć z rękoma, jednak po chwili szamotania się, po prostu zarzuciła mu je na szyje.
- Elune... - mruknął, gdy w końcu oderwał od niej usta. To wszystko co powiedział, ale to w tym właśnie słowie było zawarte wszystko co najważniejsze. Tyle innych słów, które mógłby równie dobrze wypowiedzieć swoim niskim i głębokim głosem, nie oddałoby tego w jaki sposób wypowiadał jej imię. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego szczerze tylko po to by po chwili jej oczy zaszkliły się, a w kącikach pojawiły się wielkie, mieniące się łzy.
- No już - wyszeptał Yarvin rozczulonym głosem i otarł kciukami gromadzące się lśniące perełki.
- Ale, ale...
- Hej? Hej. Spójrz na mnie. Jestem tu, wciąż tu jestem. Żyję. Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz.
Mówił cicho i spokojnie, coraz bardziej zbliżając usta do jej szyi. Całował, delikatnie i powoli, przykładając szczególną uwagę do każdego muśnięcia, tak jakby było ono sprawą życia i śmierci. Z satysfakcją obserwował jak dziewczyna zaczyna szybciej oddychać, pomrukiwać, jak zaczyna wyginać się niczym łodyga młodego drzewa kładziona przez wiatr. Obserwował jak powoli mięknie, rozpływa się w jego ramionach.
Gdy Elune już prawie leżała na zagraconym stole, Yarvin chwycił ją mocno, wczepił w nią palce, przycisnął do siebie i poderwał ze stołu.
- Co ty robisz? Oszalałeś?! - pisnęła ponownie elfka. - Jesteś ranny!
- Tym bardziej się nie wierć - skarcił ją kierując się w stronę łóżka, które wyglądało jakby było splecione z setek małych i dużych korzeni drzewa. Ostrożnie oparł kolano na krawędzi łóżka i ułożył ukochaną pośród fal błękitnego materiału, po czym zasypał ją deszczem gorących pocałunków, którym ta nie potrafiła się oprzeć. Jego zwinne złodziejskie palce zsunęły się po rozgrzanej szyi by niepostrzeżenie poluzować sznurowania lnianej koszuli. Jednocześnie, cały czas schodził z pocałunkami w głąb dekoltu.
- Yarvin, ja nigdy nie... - oznajmiła Elune, posyłając Nordowi wymowne spojrzenie. Nie odpowiedział, nie przerwał chociażby na chwilę. Najwyraźniej nie miało to dla niego znaczenia. Zatrzymał się przy jej spodniach. Szybkim i stanowczym ruchem odpiął prostą, stalową klamrę pasa. Kontynuując pieszczoty, wyczuł pod palcami coś nierównego, coś co zaburzało nieskazitelną taflę aksamitnej skóry elfki. Zmarszczył brwi, ale to jedyne na co sobie pozwolił. Dobrze wiedział, kto sprezentował dziewczynie taką pamiątkę.
Gdy mężczyzna znalazł się już na krawędzi łoża, postawił bose stopy na podłodze i wstał. Trzymając w ręku spodnie Elune, uśmiechnął się do niej zadziornie i rzucił niepotrzebną już część garderoby na podłogę. Nie przestając wpatrywać się w pytające oczy elfki, chwycił ją za kostki i jednym pociągnięciem przyciągnął na krawędź łóżka. Klęknął z trudem przed nią. Bądź co bądź bandaże wcale nie ułatwiały mu roboty.
- Co robisz? - zapytała zdziwiona i zaciekawiona Bosmerka, opierając się na łokciach by podejrzeć co się dzieje. Przyjemny dreszcz wzdrygnął jej ciałem i równie szybko wygiął ją z powrotem na łóżko. Mężczyzna czuł jak z każdym jego ruchem, zielonooka wije się i drży coraz bardziej. Zauważył, że zaciska palce u stóp i dłonie na pościeli. Przez chwilę zastanawiał się nawet kiedy powinien przestać, jednak widok wręcz trzęsącej się od jego pieszczot Elune, był zbyt przyjemny dla niego samego.
Oddech rudowłosej rwał się już w spazmach. Yarvin z dumą wymalowaną na twarzy, wspiął się z powrotem na łóżko i zawisł nad dziewczyną, wlepiając w nią spojrzenie. Wypowiadał jej imię cicho i ciepło, aż do momentu kiedy ponownie otworzyła mocno zaciśnięte oczy. Na pytanie o jej samopoczucie tylko uniosła brwi i pokiwała aprobująco głową. Taka odpowiedź mu wystarczyła. Wsunął dłoń pod jej plecy i jednym szybkim ruchem przerzucił ją wyżej, na środek błękitnego oceanu. Tym razem to Elune sama poderwała się do pocałunku, co trochę zaskoczyło Yarvina. Odwzajemniając się elfce, wsunął kciuk za pasek i nieznacznie zsunął spodnie ujawniając tym samym starą bliznę, jeszcze z początków jego niechlubnej kariery. Bez zawahania podciągnął nogi elfki do góry i zarzucił je sobie na ramiona. Dziewczyna wstrzymała oddech kiedy poczuła dotyk czegoś gorącego i delikatnego w miejscu, w którym nigdy wcześniej tego nie czuła. Spięła się.
- Wszystko w porządku? - zapytał z troską w głosie, po czym pocałował Elune w policzek.
- Tak, ja tylko... znaczy ja...
- Nie bój się, rozluźnij, no już. Spójrz na mnie - mówił uspokajająco gładząc końcówkę jej spiczastego ucha - Powiedz mi kiedy będziesz gotowa.
Po tych słowach Yarvin zaczął delikatnie skubać jej dolną wargę, gładzić, głaskać, dotykać, pieścić. Wszystko by ją uspokoić, wszystko by czuła się przy nim bezpieczna. Co bardzo szybko przyniosło skutek. Elune mruknęła, spojrzała na niego i skinęła głową.
- Jesteś pewna? - zapytał Nord, mocniej przyciskając do niej swoje lędźwia. Dziewczyna mimo wszystko skrzywiła się, ale nie pisnęła ani słowem. Yarvin dostrzegł, że coś jest nie tak. Wycofał się, odczekał chwilę i ponownie spróbował się wsunąć najdelikatniej jak tylko pozwalały mu obolałe mięśnie. Grymas wciąż nie znikał. Nie chciał zrobić jej krzywdy. Zdjął jej nogi ze swoich ramion i zarzucił je sobie na plecy. Zniżył się i ponownie zaczął zasypywać elfkę pocałunkami, dając jej tym samym szanse na uspokojenie się i zrelaksowanie.
Przy kolejnej próbie niezadowolenie zniknęło z twarzy dziewczyny. Jego miejsce zajęło wpierw zdziwienie i zaskoczenie, a potem zadowolenie i dziwna do tej pory nieznana przyjemność. Z ust zielonookiej dobyło się ciche i słodkie westchnienie, które dreszczem przebiegło Yarvinowi po plecach. Mężczyzna był delikatny, kołysał się miarowo, uważnie śledząc reakcje ukochanej. Jednocześnie zachwycał się coraz to mocniej wbijanymi w jego przedramię paznokciami. Spojrzał na nią. Miała delikatnie rozchylone usta, uniesione brwi i zmrużone oczy. Nie patrzyła na niego. Była zbyt zajęta obserwowaniem wszystkiego co się właśnie działo. Oswajała się z nową, niezwykle przyjemną sytuacją.
- Elune - westchnął z trudem Yarvin, chcąc zwrócić jej uwagę.
Spojrzała na niego. W jej skrzących się oczach zobaczył teraz wszystko, również to czego do tej pory nie widział. Uśmiechnął się i pocałował ją, nieprzerwanie patrząc w wielkie elfie oczy. Jeszcze mocniej wczepiła palce. Nord czuł jak dziewczyna zaczyna się na nim zaciskać, prężyć się i spinać. Czuł jak oboje tracą nad sobą kontrolę. Zarówno on jak i ona [...].
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz